Dziewczyna otworzyła oczy. Co się stało? Czemu tu leżała? Nie pamiętała. Wiedziała jednak że nazywa się Yonelly Kiriwanyou. Pogładziła swoje długie, czarne włosy. Jej czerwono-czarna sukienka była poplamiona krwią. Rozejrzała się. Była w jakiejś jaskini. Koło niej, schowana w pochwie leżała katana. Yone chwyciła za nią. Wyciągnęła ja z pochwy. Ostrze zalśniło krwistoczerwonym światłem. Dziewczyna uśmiechnęła się. Tak to była jej broń. Jedyna broń zdolna pokonac demona. Zaśmiała się.
- Czy to nie dziwne że demonica używa broni przeciwko demonom?- powiedziała do siebie.
- Widziałem dziwniejsze rzeczy- odparło coś piskliwym głosikiem. Po chwili kilka kamieni poruszyło się i wyszło z pod nich małe stwożątko. Było całe białe, miało długie uszy i wielkie łapki. Patrzyło na Yonelly swoimi wielkimi, czerwonymi oczkami. Dziewczyna spojrzała na nie oniemiała.
- Shiro? Czy to ty?- wychrypiała.
Stwożątko pokiwało głową. Yone rzuciła się na niego i zaczęła dusic.
- Ty świnio!- krzyknęła- Byłeś tu przez cały czas?
Widząc że Shiro zmienił kolor na purpurowy puściła go.
- Doprawdy zastanawiam się czemu ciągle jestem twoim chowańcem. Dawno powinienem był od ciebie odejśc.
-Nie marudź. Mógłbyś chociaż powiedziec co się tu stało.
- Nie wiem co tu robiłaś, ponieważ gdy przyszedłem leżałaś nieprzytomna.
Dziewczyna zamyśliła się.
-No nic.- wstała i schowała katanę.- Trzeba się dowiedziec co się stało. Poza tym muszę się dowiedziec którzy mamy rok. Idziesz?- zwróciła się do Shiro, który chwilę się wahając wskoczył jej na ramię.
-Wyruszamy na podbój świata- zażartował.
----------------------------------------------------------------
Jej! Wreszcie go napisałam! Mam nadzieję że się spodoba.

Bardzo ciekawie się zapowiada...Jestem ogromnie ciekawa co będzie dalej! A więc weny, weny i jeszcze raz weny!
OdpowiedzUsuń