Demonica zaprowadziła go do małego domku
stojącego na obrzeżach wioski. Wokoło domu rosły drzewa. Tworzyły one
idealny krąg.
-Nie wyrosły same.-
powiedziała dziewczyna widząc pytające spojrzenie Oza.- To kapłani próbowali
mnie zapieczętować. Naiwni! Byle zaklęcie mnie nie uwięzi. Najwidoczniej ludzie
nie lubią mego towarzystwa. Są niewdzięcznikami. To ja przegoniłam stąd mizuri
więc na razie mam spokój.- otworzyła drzwi.
-Mizuri?- od środka
dom wydawał się większy. Za pierwszymi drzwiami po lewej znajdował się mały
pokoik. Stały w nim 2 łóżka. Jedno przeciętnej wielkości, najwidoczniej
należące do demonicy oraz drugie długości około pół metra. Chłopak nie miał
pojęcia do kogo należało. Za następnymi drzwiami znajdowało się większe
pomieszczenie. Właśnie tam wchodzili. Ściany były pomalowane na beżowo. Na
środku pokoju stał mały stoliczek. Po jego lewej stronie znajdowała sie sporej
wielkości kanapa. Demonica usiadła na niej.
-Mizuri to wilcze
demony, które cię napadły. Człowieku, walczysz z demonami a nie masz o nich
najmniejszego pojęcia! Co z ciebie za egzorcysta?!- gestem zaprosiła go by
usiadł koło niej. Chłopak chwilę się wahał, lecz spełnił polecenie.
-Nie jestem
egzorcystą.- powiedział.
-Więc co tam robiłeś?
Wiesz, to trochę niebezpieczne tak samemu wędrować.
-Ja... szukałem kogoś.
-Szukałeś kogoś? W
takim miejscu? Zapewne chciałeś spotkać demona. Jesteś jednym z tych którzy
sprzedają duszę w zamian za usługi demona?
-Nie, ja... Czy wiesz
kim jest Valius?
Zachowanie dziewczyny
nagle się zmieniło. Wstała i wyszła z mieszkania. Oz patrzył na to
oniemiały. Minęło kila minut zanim pojął co się właściwie stało.
Wstał z zamiarem
dogonienia demonicy lecz drogę zagrodziło mu dziwne stworzenie. Było wielkości
kota, miało czerwone, duże oczy i białą sierść.
-Ja bym za nią nie
szedł.- powiedziało.- Nie pomoże ci.
-Co? Czemu? Co ja
takiego powiedziałem? To jest Valius, prawda?
-Tak ona jest Valiusem
lecz nie cierpi gdy się ją tak nazywa.
-Czemu?
-No cóż... Kiedyś
została zdradzona przez bardzo bliską jej osobę.
-Ale co to ma
wspólnego z jej imieniem?
-To nie jest jej imię.
To ograniczenie mocy. Dlatego nienawidzi gdy ktoś ją tak nazywa. Tak w ogóle nazywam się Shiro.
-Ja jestem Oz. Jak
przekonać ją by mi pomogła?
-Jest na to pewien
sposób. Musisz ją pocałować.
-CO?!
-No... jak pocałujesz
demona to on musi ci służyć. Stara zasada.
-W życiu!
-Ehh... rób, jak
chcesz. - Shiro zaczął kierować się w stronę wyjścia.
-Tak właściwie czemu
mi to wszystko powiedziałeś?
-Czemu? Sam tego nie
wiem. "Podążam za przekonaniem, które zrodziło się w moim sercu."*-
zacytował Shiro.- Ah! Jej imię to Yonelly!- wykrzyknął wychodząc z domu.
--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Cytat z "Pandora Hearts"
Yay! Wreszcie napisałam! Ostatnio tylko
gram w osu! i oglądam Noragami.