niedziela, 2 marca 2014

2. Jej imię to Yonelly (część II)

     Demonica zaprowadziła go do małego domku stojącego na obrzeżach wioski. Wokoło  domu rosły drzewa. Tworzyły one idealny krąg. 
     -Nie wyrosły same.- powiedziała dziewczyna widząc pytające spojrzenie Oza.- To kapłani próbowali mnie zapieczętować. Naiwni! Byle zaklęcie mnie nie uwięzi. Najwidoczniej ludzie nie lubią mego towarzystwa. Są niewdzięcznikami. To ja przegoniłam stąd mizuri więc na razie mam spokój.- otworzyła drzwi.
     -Mizuri?- od środka dom wydawał się większy. Za pierwszymi drzwiami po lewej znajdował się mały pokoik. Stały w nim 2 łóżka. Jedno przeciętnej wielkości, najwidoczniej należące do demonicy oraz drugie długości około pół metra. Chłopak nie miał pojęcia do kogo należało. Za następnymi drzwiami znajdowało się większe pomieszczenie. Właśnie tam wchodzili. Ściany były pomalowane na beżowo. Na środku pokoju stał mały stoliczek. Po jego lewej stronie znajdowała sie sporej wielkości kanapa. Demonica usiadła na niej. 
     -Mizuri to wilcze demony, które cię napadły. Człowieku, walczysz z demonami a nie masz o nich najmniejszego pojęcia! Co z ciebie za egzorcysta?!- gestem zaprosiła go by usiadł koło niej. Chłopak chwilę się wahał, lecz spełnił polecenie.
     -Nie jestem egzorcystą.- powiedział.
     -Więc co tam robiłeś? Wiesz, to trochę niebezpieczne tak samemu wędrować.
     -Ja... szukałem kogoś.
     -Szukałeś kogoś? W takim miejscu? Zapewne chciałeś spotkać demona. Jesteś jednym z tych którzy sprzedają duszę w zamian za usługi demona?
     -Nie, ja... Czy wiesz kim jest Valius?
     Zachowanie dziewczyny nagle się zmieniło. Wstała i wyszła z mieszkania. Oz patrzył na to oniemiały. Minęło kila minut zanim pojął co się właściwie stało. 
     Wstał z zamiarem dogonienia demonicy lecz drogę zagrodziło mu dziwne stworzenie. Było wielkości kota, miało czerwone, duże oczy i białą sierść. 
     -Ja bym za nią nie szedł.- powiedziało.- Nie pomoże ci.
     -Co? Czemu? Co ja takiego powiedziałem? To jest Valius, prawda?
     -Tak ona jest Valiusem lecz nie cierpi gdy się ją tak nazywa.  
     -Czemu?
     -No cóż... Kiedyś została zdradzona przez bardzo bliską jej osobę. 
     -Ale co to ma wspólnego z jej imieniem?
     -To nie jest jej imię. To ograniczenie mocy. Dlatego nienawidzi gdy ktoś ją tak nazywa.  Tak w ogóle nazywam się Shiro.
     -Ja jestem Oz. Jak przekonać ją by mi pomogła?
     -Jest na to pewien sposób. Musisz ją pocałować.
     -CO?!
     -No... jak pocałujesz demona to on musi ci służyć. Stara zasada.
     -W życiu!
     -Ehh... rób, jak chcesz. - Shiro zaczął kierować się w stronę wyjścia. 
     -Tak właściwie czemu mi to wszystko powiedziałeś?
     -Czemu? Sam tego nie wiem. "Podążam za przekonaniem, które zrodziło się w moim sercu."*- zacytował Shiro.- Ah! Jej imię to Yonelly!- wykrzyknął wychodząc z domu.

--------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------
*Cytat z "Pandora Hearts"

Yay! Wreszcie napisałam! Ostatnio tylko gram w osu! i oglądam Noragami


niedziela, 5 stycznia 2014

2. Jej imię to Yonelly (część I)

      Odkąd wyruszył minęły dwa miesiące. Na swojej drodze spotkał kilka demonów. Starzec nauczył go jak z nimi walczyć. Było to zadziwiająco trudne zajęcie. Zwykle tylko je zapieczętowywał i biegł po kapłanów by się go pozbyli. On nie miał jeszcze wystarczającej siły duchowej.
      Zajrzał do swojej torby. Lusterko było bezpieczne w jednej z kieszeni. Wyciągnął je. Było zawinięte w tę samą szmatę co niegdyś.
      -Widzisz?-skierował te słowa do przedmiotu- To wszystko twoja wina.
      Chyba już kompletnie oszalałem- pomyślał- Rozmawiać z lusterkiem.
      Schował je z powrotem. Przystanął. Znajdował się w kanionie. Zewsząd był otoczony brudnobrązowymi skałami. Nagle usłyszał warczenie. Ciarki przebiegły mu po plecach.  Odwrócił się powoli. Za nim stał duży, krwistoczerwony wilk. Jego ślepia błyskały złowrogo. Kły były tak długie, że nie mieściły mu się w pysku. Wilk zbliżał się powoli. Gdy był już niebezpiecznie blisko Oz zaczął ceremonię zapieczętowania. Nakreślił na ziemi krąg. Był narysowany na szybko, więc nie był zbyt staranny. Jednak na takiego demona powinien wystarczyć. Niepodejrzewający niczego demon próbował przez niego przebiec by chwycić chłopaka. Łańcuchy skuły potwora. Wilk zaczął się szarpać z całych sił próbując się wyrwać, jednakże był tylko coraz mocniej związywany. Oz odetchnął z ulgą. 
      Wtem znów usłyszał warkot. Rozejrzał się. Na skałach dookoła niego stało całe stado wilczych demonów. Było ich powyżej 25. Potwory zeskoczyły ze skał i podchodzić do chłopaka. Otoczyły go i całkowicie odcięły drogę ucieczki.
      -To koniec- pomyślał. Nagle demony stanęły  może 15 metrów od niego i zaczęły rozglądać się niespokojnie oraz węsząc. Zdezorientowane wilki przestały interesować się chłopakiem. Oz rzucił się do ucieczki. Nie wiedział, co zaniepokoiło demony i nie miał najmniejszego zamiaru tego sprawdzać.
      Gdy demony zorientowały się że ich niedoszła ofiara ucieka rozpoczęły pościg.  Chłopak  przyśpieszył bieg.Jeśli tu teraz zginę... Nie chcę zginać w taki sposób! Już prawie czół ich gorący oddech na karku.
       Nagle coś przeleciało nad nim. Usłyszał dźwięk podobny do tego który często słychać w rzeźni, gdy ktoś tnie świnie. To płonąca katana  wbiła się ze świstem w największego z wilków. Ranne zwierze jęknęło i rozpadło się w czarny pył. Pozostałe demony widząc to stanęły w miejscu, najeżyła się i zaczęła rozglądać się w poszukiwaniu zabójcy swego przywódcy.
      -Mnie szukacie?- Oz usłyszał dziewczęcy głos dobiegający zza jego pleców. Odwrócił się przestraszony. Za nim była czarnowłosa panienka w podobnym wieku co on. Ubrana w  krótką czarno-czerwoną sukienkę przypominającą mundurek. Sukienka miała dość wysoki, biały kołnierzyk i długie rękawy. Na lewym rękawie, na wysokości ramienia znajdowała się czerwona opaska z białym numerem 01. Do pasa miała przypiętą pochwę od katany. Na nogach dziewczyna miała długie, wiązane, czarne kozaki. Jej włosy były długie, czarne, upięte w dwie kitki. Miała czerwone oczy. Jej ciało spowijały czerwone płomienie. Z pewnością nie była człowiekiem.
       Dziewczyna uśmiechnęła się i uniosła rękę w górę. Katana ciągle tkwiąca w truchle demona uniosła się w przyleciała prosto do jej ręki, mijając Oza zaledwie o kilka centymetrów. Był pewny, że gdyby się nie uchylił  zostałby trafiony. Demonica nie zwracając na to najmniejszej uwagi zaczęła po kolei wykańczać wszystkie demony.
      Gdy skończyła stała do niego tyłem. Zaczęła powoli odwracać się w jego stronę.
      Zarąbiście!-pomyślał chłopak- Przeżyłem atak wilków-demonów po to żeby ta dziewczyna, z którą na pewno nie dam sobie rady mnie wykończyła.
      -Chcesz żyć?-Oz wzdrygnął się na dźwięk jej słów. Nie wiedział co odpowiedzieć.- Czy chcesz żyć?- powtórzyła lekko zniecierpliwiona.
      -T-Tak...
      -Więc choć. Jak chcesz żyć to choć.- powiedziała i zaczęła się kierować w stronę małej wioski, której chłopak wcześniej nie zauważył.
 

środa, 20 listopada 2013

Krótka przerwa!

Duży problem. Wena mi się skończyła. Muszę ją zregenerować. W związku z tym na blogu króciutka przerwa. To nie jest zawieszenie! To króciutka przerwa...

sobota, 9 listopada 2013

1. Początek (część 2)

INFO: 

Wszechświat  dzieli się na 2 światy: nasz, materialny czyli Honto no i Alamach, który jest lustrzanym odbiciem naszego.  W Alamachu żyją wszelkie stwory ciemności: Nalexy, Wiedźmy, Ghule, Zjawy, Upiory. Światy są od siebie oddzielone i nie powinny mieć ze sobą styczności.  Jednak czasem potężniejsze demony przedostają się do Honto. Przejście zużywa ogromne ilości energii więc nawet jeżeli coś się tu przedostanie nie może zostać na długo.
***
     Hikaru Yuneru biegł przed siebie.Nie wiedział jak długo już to robił, ale wiedział że musi uciekać. Musi ochronić lustro. Tym, co go goniło nie był człowiek. Gonił go jeden z Nalexów. Były inteligentne, co znacznie utrudniało walkę kapłanów z nimi.  W świecie ludzi potrafiły się utrzymać bardzo długo, gdyż jako jedyne znalazły sposób na odnawianie mocy.
      Karmiły się strachem. Odprawiały mroczne rytuały.  Były złe do szpiku. Na swoją ofiarę potrafiły czekać godzinami.  Gdy ktoś się pojawiał natychmiast atakowały. Chodziły do wnętrza ofiary i pożerały ją od środka. Często bawiły się wspomnieniami. Były dziwnymi głosami, przesuwającymi się rzeczami, okropnym bólem. Powodowały straszliwe zwidy. Nieszczęśnik przerażony popełniał samobójstwo. Wtedy one wychodziły  z ciała i chichocząc leciały dalej.
     Teraz chciały mu odebrać lustro. Nie mógł na to pozwolić. Gdyby skłoniły kogoś do spojrzenia w nie... ohh! To była by katastrofa.  Przejście by się otworzyło i nawet pomniejsze demony jak Mizuri mogły by przejść. Zostawił je tamtemu chłopakowi.  Demon nawet tego nie zauważył.  Był już dość daleko od miejsca przekazania lustra i wiedział że nawet jeżeli nie uda mu się pokonać Nalexa to mieszkańcy Alamachu go nie znajdą.
      Miał tylko nadzieję, że nastolatek nie złamie zakazu. Odwrócił się i błyskawicznie nakreślił na ziemi krąg. Rozpędzony demon wpadł w niego i natychmiast skuły go łańcuchy. Kapłan odetchnął z ulgą. Nalex został zapieczętowany. Teraz musiał się go pozbyć. Wyjął z kieszeni fiolkę z wodą święconą i polał go nią. Demon jęknął. Na jego ciele pojawiły się głębokie poparzenia. Hikaru uśmiechnął się. Poparzenia wskazywały na to że dawno nie polował. Nie będzie ciężko go usunąć. Otworzył księgę psalmów i zaczął czytać.
     Pora odebrać lustro.- pomyślał gdy skończył. Rozejrzał się. Niebo zaszło ciemnymi chmurami. W powietrzu unosił się zapach siarki. Przeraził się. I w jednej chwili stracił wiarę w młodzież.

     Oz otworzył oczy. Leżał na ziemi. Znów był w swojej dzielnicy. Niebo było dziwnie szare, straciło swój blask. Podniósł się.  Co to było? Odwijał to stare lustro a nagle... nie pamiętał co było dalej.
     Nagle usłyszał krzyk. To był krzyk Chiki. Nie miał co do tego wątpliwości. Ogarnęły go złe przeczucia.  Pobiegł w stronę z której dochodził hałas. Gdy dotarł na miejsce nie wierzył własnym oczom.  Coś trzymało bezwładne ciało jego siostry na długich, czarnych szponach.  Dziewczynka była cała zalana krwią. Paznokcie potwora przebiły ją na wylot. Stwór był cały czarny, emanował złą aurą. Łysa czacha połyskiwała nieziemsko.
Nie! Nie to niemożliwe! Oz nie mógł już na to patrzeć. Chciał rzucić się na potwora, lecz coś złapało go i odciągnęło stamtąd. Gdy wreszcie udało mu się wyrwać odwrócił się i zobaczył kto go trzyma.  To był dziadek od lusterka!
     - Ty...!- krzyknął chłopak- To wszystko twoja wina! To przez twoje cholerne lusterko moja siostra zginęła!
     -Uspokój się, natychmiast!- odpowiedział starzec- Ostrzegłem Cię, ale nie słuchałeś! Gdybyś go nie odwinął nic by się nie stało!
     Oz spuścił wzrok i zaczął płakać.
     -Miałem tylko ją.  Obiecałem jej, że będę ją chronić!- zamilkł na chwilę- Idę go zabić. Nawet jeżeli zginę jestem jej to winny!
     -"Go"? Masz na myśli demona? Nie uda ci się.  Zgniecie Cię jak marną pchłę!
     -Więc co mam zrobic?
     -Jeżeli chcesz odpokutować, to znajdź Valiusa! Tylko on może zagnać demony z powrotem  to ich świata. Nie próbuj tego zrobić  sam.
Chłopak otarł łzy.
     -Zrobię to.- obiecał- Naprawię swój błąd. Choć bym miał poświecić życie znajdę Valiusa i zniszczę potwora który zabił mi siostrę!

Nalex 

--------------------------------------------------------------------------------

O Jezu! Dwa razy zmieniałam początek, ale w końcu zostawiłam tak. Końcówka była przymuszona, nie wiedziałam jak to napisać. Mam nadzieję, że jest dobrze. Obrazki z Ao no exorcist i wujaszka google. 

sobota, 2 listopada 2013

1 Początek (cześć I)

Podkład:
 

  Meiko. Zachodnia dzielnica małego japońskiego miasta Heikou. Władze tu przejęły liczne gangi. Obdarte z farby budynki wyglądały niezwykle ponuro.
     Młody, 17 letni chłopak stał w cieniu jednego z  budynków chroniąc się przed straszliwym upałem. Rozejrzał się. Nie było  nikogo. Nie zdziwiło go to zbytnio. Było 35 stopni w cieniu  i wszyscy skryli się w domach.
     On nie miał domu. Był dzieckiem ulicy. Jego matka umarła przy porodzie jego siostry a ojciec wdał się w porachunki z jednym z gangów  i zginął rzekomo "w skutek nieuleczalnej choroby". W wieku 10 lat nie miał rodziny. Został z młodszą o 7 lat siostrą wyrzucony na ulicę. Sztuki przetrwania nauczył się od pewnego złodzieja. Aby przeżyć był zmuszony kraść. Teraz znał tą dzielnicę jak swoją kieszeń. Każdy kąt, każdy zakamarek.
     -Hej, hej!- głos jego siostry wyrwał go z zamyślenia. Mała niebieskooka dziewczynka biegła do niego wyciągając rączki. Miała brązowe, skołtunione włosy sięgające jej za ramiona.- Bracie o czym myślałeś?- zapytała wtulając się w niego.
     -Chika! Właściwie to o niczym. Wspominałem przeszłość. - odparł chłopak.
     -Aha... Ozzy, gorąco! Chce mi się pic!
     Oz popatrzył ma nią z troską.
     -Mała, chodźmy do wodopoju ulicznego.

     Po chwili szli oboje. Oz niósł Chikę na barana. Była dość ciężka, ale on nie potrafił jej odmówić. W pewnym momencie coś zwaliło chłopaka z nóg. Upadł jak długi na ziemię. Zdenerwowany obejrzał się i oniemiał. Sprawcą całego zamieszania był jakiś dziadek.
      -Uważaj jak chodzisz bo...- zaczął Oz lecz starzec podniósł się i wcisnął mu w rękę jakiś przedmiot zawinięty w szmatę.
     -Potrzymaj je. Zaraz wrócę. Aha... i pod żadnym pozorem w nie nie zaglądaj.- powiedział i pobiegł dalej.
    Chłopak stał oniemiały. Chika podeszła do niego i pociągnęła go za rękaw.
     -Bracie co to?- zapytała
     -Nie wiem ale zaraz się dowiem- odpowiedział Oz i zaczął odwijać szmatę.
     -Ozzy nie! Ten dziwny pan powiedział że nie wolno!- sprzeciwiła się dziewczynka.
     -Daj spokój. Zabronił bo bał się że nam  się ta rzecz spodoba i ją ukradniemy.- właśnie rozwinął ją całą. Było to lusterko w pięknej, ozdobnej ramię. Przejrzał się w nim.- Miałem rację! Skoro już je mamy to sprzedajmy je na targu. Na pewno jest wiele warte!- nagle spostrzegł że nie stoi już wśród wiekowych budynków, na pokrytej brudem ulicy, tylko w jakieś komnacie.
     Wszystko wykonana było z czarnego jak noc onyksu. Gdzieniegdzie walały się kości ludzkie i zwierzęce. Nagle poczuł za sobą obecność. Odwrócił się. A potem zemdlał.

poniedziałek, 9 września 2013

Prolog

Dziewczyna otworzyła oczy. Co się stało? Czemu tu leżała? Nie pamiętała. Wiedziała jednak że nazywa się Yonelly Kiriwanyou. Pogładziła swoje długie, czarne włosy. Jej czerwono-czarna sukienka była poplamiona  krwią. Rozejrzała się. Była w jakiejś jaskini. Koło niej, schowana w pochwie  leżała katana. Yone chwyciła za nią. Wyciągnęła ja z pochwy. Ostrze zalśniło krwistoczerwonym światłem. Dziewczyna uśmiechnęła się. Tak to była jej broń. Jedyna broń zdolna pokonac demona. Zaśmiała się.
- Czy to nie dziwne że demonica używa broni przeciwko demonom?- powiedziała do siebie.
-  Widziałem dziwniejsze rzeczy- odparło coś piskliwym głosikiem. Po chwili kilka kamieni poruszyło się i wyszło z pod nich małe stwożątko. Było całe białe, miało długie uszy i wielkie łapki. Patrzyło na Yonelly swoimi wielkimi, czerwonymi oczkami. Dziewczyna spojrzała na nie oniemiała.
- Shiro? Czy to ty?- wychrypiała.
Stwożątko pokiwało głową. Yone rzuciła się na niego i zaczęła dusic.
- Ty świnio!- krzyknęła- Byłeś tu przez cały czas?
Widząc że Shiro zmienił kolor na purpurowy puściła go.
- Doprawdy zastanawiam się czemu ciągle jestem twoim chowańcem. Dawno powinienem był od ciebie odejśc.
-Nie marudź. Mógłbyś chociaż powiedziec co się tu stało.
- Nie wiem co tu robiłaś, ponieważ gdy przyszedłem leżałaś nieprzytomna.
Dziewczyna zamyśliła się.
-No nic.- wstała i schowała katanę.- Trzeba się dowiedziec co się stało. Poza tym  muszę się dowiedziec którzy mamy rok. Idziesz?- zwróciła się do Shiro, który chwilę się wahając wskoczył jej na ramię.
-Wyruszamy na podbój świata- zażartował.


----------------------------------------------------------------
Jej! Wreszcie go napisałam! Mam nadzieję że się spodoba.

piątek, 6 września 2013

O blogu

Oblivion znaczy niepamięć. Czemu dałam taki tytuł? Nie mam pojęcia. Po prostu przypadł mi do gustu.

Fabuła:

Oz Yuwata dostaje od dziwnego starca okryte szmatą lustro z poleceniem, aby nigdy w nie nie patrzył. Oz łamie zakaz a z lustra wydostają się Nalexy- nadprzyrodzone istoty chcące wyeliminować ludzi. Może je pokonać tylko Valius- Potężny demon-wojownik, lecz zadanie nie jest łatwe gdyż słuch po nim zaginął. Sprawa komplikuje się, gdy okazuje się że demon ta demonica a w dodatku wyjątkowo nie chętna do współpracy.

 Bohaterowie:

  

Imię i nazwisko:Yonelly Kiriwanyou
Wiek: 19
Rasa: Valius
Charakter: Kudere*
Broń: Demoniczne ostrze (katana)



http://www.frendzvilla.com/ss/1320598936-screenshot.jpg

Imię i nazwisko: Oz Yuwata
Wiek: 17
Rasa: człowiek
Charakter: nieśmiały


Kūdere (jap. クーデレ?) to japoński termin określający postaci anime, mang, light novel i gier o charakterystycznej osobowości. Bohater ten na początku opowieści ukazuje się w świetle osoby chłodnej, cynicznej i niedostępnej. W przypadku zachowań tsundere postać od początku jest źle nastawiona do bohatera, zaś dla kūdere - obojętnie. Później jednak zauważamy jej prawdziwe oblicze - sympatyczne, delikatne.

Chomiku *=*