środa, 20 listopada 2013

Krótka przerwa!

Duży problem. Wena mi się skończyła. Muszę ją zregenerować. W związku z tym na blogu króciutka przerwa. To nie jest zawieszenie! To króciutka przerwa...

sobota, 9 listopada 2013

1. Początek (część 2)

INFO: 

Wszechświat  dzieli się na 2 światy: nasz, materialny czyli Honto no i Alamach, który jest lustrzanym odbiciem naszego.  W Alamachu żyją wszelkie stwory ciemności: Nalexy, Wiedźmy, Ghule, Zjawy, Upiory. Światy są od siebie oddzielone i nie powinny mieć ze sobą styczności.  Jednak czasem potężniejsze demony przedostają się do Honto. Przejście zużywa ogromne ilości energii więc nawet jeżeli coś się tu przedostanie nie może zostać na długo.
***
     Hikaru Yuneru biegł przed siebie.Nie wiedział jak długo już to robił, ale wiedział że musi uciekać. Musi ochronić lustro. Tym, co go goniło nie był człowiek. Gonił go jeden z Nalexów. Były inteligentne, co znacznie utrudniało walkę kapłanów z nimi.  W świecie ludzi potrafiły się utrzymać bardzo długo, gdyż jako jedyne znalazły sposób na odnawianie mocy.
      Karmiły się strachem. Odprawiały mroczne rytuały.  Były złe do szpiku. Na swoją ofiarę potrafiły czekać godzinami.  Gdy ktoś się pojawiał natychmiast atakowały. Chodziły do wnętrza ofiary i pożerały ją od środka. Często bawiły się wspomnieniami. Były dziwnymi głosami, przesuwającymi się rzeczami, okropnym bólem. Powodowały straszliwe zwidy. Nieszczęśnik przerażony popełniał samobójstwo. Wtedy one wychodziły  z ciała i chichocząc leciały dalej.
     Teraz chciały mu odebrać lustro. Nie mógł na to pozwolić. Gdyby skłoniły kogoś do spojrzenia w nie... ohh! To była by katastrofa.  Przejście by się otworzyło i nawet pomniejsze demony jak Mizuri mogły by przejść. Zostawił je tamtemu chłopakowi.  Demon nawet tego nie zauważył.  Był już dość daleko od miejsca przekazania lustra i wiedział że nawet jeżeli nie uda mu się pokonać Nalexa to mieszkańcy Alamachu go nie znajdą.
      Miał tylko nadzieję, że nastolatek nie złamie zakazu. Odwrócił się i błyskawicznie nakreślił na ziemi krąg. Rozpędzony demon wpadł w niego i natychmiast skuły go łańcuchy. Kapłan odetchnął z ulgą. Nalex został zapieczętowany. Teraz musiał się go pozbyć. Wyjął z kieszeni fiolkę z wodą święconą i polał go nią. Demon jęknął. Na jego ciele pojawiły się głębokie poparzenia. Hikaru uśmiechnął się. Poparzenia wskazywały na to że dawno nie polował. Nie będzie ciężko go usunąć. Otworzył księgę psalmów i zaczął czytać.
     Pora odebrać lustro.- pomyślał gdy skończył. Rozejrzał się. Niebo zaszło ciemnymi chmurami. W powietrzu unosił się zapach siarki. Przeraził się. I w jednej chwili stracił wiarę w młodzież.

     Oz otworzył oczy. Leżał na ziemi. Znów był w swojej dzielnicy. Niebo było dziwnie szare, straciło swój blask. Podniósł się.  Co to było? Odwijał to stare lustro a nagle... nie pamiętał co było dalej.
     Nagle usłyszał krzyk. To był krzyk Chiki. Nie miał co do tego wątpliwości. Ogarnęły go złe przeczucia.  Pobiegł w stronę z której dochodził hałas. Gdy dotarł na miejsce nie wierzył własnym oczom.  Coś trzymało bezwładne ciało jego siostry na długich, czarnych szponach.  Dziewczynka była cała zalana krwią. Paznokcie potwora przebiły ją na wylot. Stwór był cały czarny, emanował złą aurą. Łysa czacha połyskiwała nieziemsko.
Nie! Nie to niemożliwe! Oz nie mógł już na to patrzeć. Chciał rzucić się na potwora, lecz coś złapało go i odciągnęło stamtąd. Gdy wreszcie udało mu się wyrwać odwrócił się i zobaczył kto go trzyma.  To był dziadek od lusterka!
     - Ty...!- krzyknął chłopak- To wszystko twoja wina! To przez twoje cholerne lusterko moja siostra zginęła!
     -Uspokój się, natychmiast!- odpowiedział starzec- Ostrzegłem Cię, ale nie słuchałeś! Gdybyś go nie odwinął nic by się nie stało!
     Oz spuścił wzrok i zaczął płakać.
     -Miałem tylko ją.  Obiecałem jej, że będę ją chronić!- zamilkł na chwilę- Idę go zabić. Nawet jeżeli zginę jestem jej to winny!
     -"Go"? Masz na myśli demona? Nie uda ci się.  Zgniecie Cię jak marną pchłę!
     -Więc co mam zrobic?
     -Jeżeli chcesz odpokutować, to znajdź Valiusa! Tylko on może zagnać demony z powrotem  to ich świata. Nie próbuj tego zrobić  sam.
Chłopak otarł łzy.
     -Zrobię to.- obiecał- Naprawię swój błąd. Choć bym miał poświecić życie znajdę Valiusa i zniszczę potwora który zabił mi siostrę!

Nalex 

--------------------------------------------------------------------------------

O Jezu! Dwa razy zmieniałam początek, ale w końcu zostawiłam tak. Końcówka była przymuszona, nie wiedziałam jak to napisać. Mam nadzieję, że jest dobrze. Obrazki z Ao no exorcist i wujaszka google. 

sobota, 2 listopada 2013

1 Początek (cześć I)

Podkład:
 

  Meiko. Zachodnia dzielnica małego japońskiego miasta Heikou. Władze tu przejęły liczne gangi. Obdarte z farby budynki wyglądały niezwykle ponuro.
     Młody, 17 letni chłopak stał w cieniu jednego z  budynków chroniąc się przed straszliwym upałem. Rozejrzał się. Nie było  nikogo. Nie zdziwiło go to zbytnio. Było 35 stopni w cieniu  i wszyscy skryli się w domach.
     On nie miał domu. Był dzieckiem ulicy. Jego matka umarła przy porodzie jego siostry a ojciec wdał się w porachunki z jednym z gangów  i zginął rzekomo "w skutek nieuleczalnej choroby". W wieku 10 lat nie miał rodziny. Został z młodszą o 7 lat siostrą wyrzucony na ulicę. Sztuki przetrwania nauczył się od pewnego złodzieja. Aby przeżyć był zmuszony kraść. Teraz znał tą dzielnicę jak swoją kieszeń. Każdy kąt, każdy zakamarek.
     -Hej, hej!- głos jego siostry wyrwał go z zamyślenia. Mała niebieskooka dziewczynka biegła do niego wyciągając rączki. Miała brązowe, skołtunione włosy sięgające jej za ramiona.- Bracie o czym myślałeś?- zapytała wtulając się w niego.
     -Chika! Właściwie to o niczym. Wspominałem przeszłość. - odparł chłopak.
     -Aha... Ozzy, gorąco! Chce mi się pic!
     Oz popatrzył ma nią z troską.
     -Mała, chodźmy do wodopoju ulicznego.

     Po chwili szli oboje. Oz niósł Chikę na barana. Była dość ciężka, ale on nie potrafił jej odmówić. W pewnym momencie coś zwaliło chłopaka z nóg. Upadł jak długi na ziemię. Zdenerwowany obejrzał się i oniemiał. Sprawcą całego zamieszania był jakiś dziadek.
      -Uważaj jak chodzisz bo...- zaczął Oz lecz starzec podniósł się i wcisnął mu w rękę jakiś przedmiot zawinięty w szmatę.
     -Potrzymaj je. Zaraz wrócę. Aha... i pod żadnym pozorem w nie nie zaglądaj.- powiedział i pobiegł dalej.
    Chłopak stał oniemiały. Chika podeszła do niego i pociągnęła go za rękaw.
     -Bracie co to?- zapytała
     -Nie wiem ale zaraz się dowiem- odpowiedział Oz i zaczął odwijać szmatę.
     -Ozzy nie! Ten dziwny pan powiedział że nie wolno!- sprzeciwiła się dziewczynka.
     -Daj spokój. Zabronił bo bał się że nam  się ta rzecz spodoba i ją ukradniemy.- właśnie rozwinął ją całą. Było to lusterko w pięknej, ozdobnej ramię. Przejrzał się w nim.- Miałem rację! Skoro już je mamy to sprzedajmy je na targu. Na pewno jest wiele warte!- nagle spostrzegł że nie stoi już wśród wiekowych budynków, na pokrytej brudem ulicy, tylko w jakieś komnacie.
     Wszystko wykonana było z czarnego jak noc onyksu. Gdzieniegdzie walały się kości ludzkie i zwierzęce. Nagle poczuł za sobą obecność. Odwrócił się. A potem zemdlał.

Chomiku *=*